Zaprojektowane i wykonane przez nich lalki kupują kolekcjonerzy z całego świata. Wkrótce kolejna Art-Dolls uda się w podróż do Taiwanu. Katarzyna i Jacek Anyszkiewicz z Gliwic pod marką Katyushka Art-Dolls tworzą prawdziwe cudeńka. Dziś goszczą w naszym cyklu Facedrookiem.
Oglądając Wasze lalki nie mogę się zdecydować – więcej w nich słodkości czy potworkowości? Choć patrząc w ich oczy… Nie, jednak są wdzięczne. Są jednocześnie jak postacie z granicy jawy i snu. Co jest dla Was inspiracją w tworzeniu Katyushka Art-Dolls?
K.A: Tworzymy “lalki” ze świata naszej fantazji, starając się uzyskać jak najbardziej realistyczny efekt. To przeważnie nowe gatunki inspirowane wycieczkami do lasu, miłością do natury oraz tym co nas otacza.
Wasze lalki – trolle, ślimaki, żółwie – są takie rzeczywiste, że, jak sądzę, mogą czasem dzieci onieśmielać. No właśnie, czy nie zdarza się, że dzieci się ich boją?
J.A: Nie robimy zabawek, są to raczej przedmioty designerskie oraz kolekcjonerskie, określane mianem Art Dolls czy też Art Creatures. Mają one zatem charakter ozdobny, choć, oczywiście, w ręku dziecka mogą stanowić świetną zabawkę.
K.A: Co do reakcji dzieci, to jest ona nam dobrze znana – nasza trzyletnia córeczka doskonale sprawdza się w roli testera. Każde nowe stworzenie poddawane jest jej surowej ocenie (śmiech). Przeważnie je przytula i całuje. Pozostałe dzieci reagują również bardzo pozytywnie. Bezcenny był widok naszych trolli narysowanych kredkami na kartkach w kąciku dla dzieci w jednym z Gliwickich sklepów (D10). Z kolei jeden z naszych żółwi trafił do chłopca w USA, który zaprezentował go na zajęciach ze sztuki.
Czego zatem Wasze lalki mogą nauczyć dzieci?
J.A: Był na samym początki taki pomysł, żeby nasze lalki niosły ze sobą pewną misję – wyrabiać wrażliwość. Miały być dotknięte różnego rodzaju chorobami, aby dzieci mogły się nimi odpowiednio zaopiekować. Myślę, że do tego pomysłu na pewno wrócimy, ponieważ planujemy robić lalki pod kątem dzieci.
Z czego powstają Wasze Art Dolls?
J.A: Wszystko powstaje na bazie prototypu wyrzeźbionego przez Kasię ze specjalnej modeliny rzeźbiarskiej. W oparciu o ten prototyp, przygotowuje się silikonową formę, na podstawie której możliwe jest wielokrotne odlewanie z żywic polimerowych poszczególnych elementów. Każdy element malowany jest ręcznie, odpowiednio zabezpieczany, a następnie łączony w całość odpowiednimi przegubami oraz wykańczany syntetycznym futrem. Każda lalka jest unikatowa, nie ma dwóch takich samych.
Ile czasu wymaga ich wykonanie?
K.A: Ciężko oszacować, każda ma swój czas w zależności od stopnia skomplikowania. Z uwagi na to, że wszystko robione jest przez nas ręcznie od podstaw, cały proces jest czasochłonny, szczególnie etap powstawania prototypowej rzeźby oraz wykańczania.
Od jak dawna zajmujecie się projektowaniem lalek i ile projektów udało Wam się już stworzyć?
J.A: Zajmujemy się tym od czerwca 2014 roku. Sporo czasu zajęło opracowanie technologii i dobór odpowiednich materiałów. Żona przeszła na profesjonalizm pod koniec 2015 roku. Podjęła odważną jak na polskie realia decyzję o rezygnacji z pracy inżyniera w jednym z gliwickich instytutów i otworzyła własną działalność. Prawie każdy projekt doczekał się swojej realizacji, na ten moment jest ich około 15 a to dopiero początek.
Która z lalek, która z postaci jest Wam najbliższa?
J.A: Kasi gąsienica, mi najbardziej podobają się ogórki (śmiech).
Tworzycie lalki jako małżeństwo – jaki jest podział ról przy tym zadaniu?
J.A: Kasia jest tutaj artystką. To ona wymyśla, rzeźbi, maluje i wykańcza. Ja jestem odpowiedzialny za stronę techniczną: robię formy oraz odlewy, a także dobieram materiały. Po mojej stronie jest również fotografowanie oraz niewielki (na razie) marketing.
Gdzie można kupić Wasze Art-Dolls? Strona jest w języku angielskim – czy to oznacza, że więcej nabywców znajdujecie poza granicami naszego kraju?
K.A: Głównym odbiorcą naszych “zwierzątek” są kolekcjonerzy m. in. z USA, Francji oraz Hiszpanii. Do tych krajów mieliśmy najwięcej sprzedaży. Wysyłki trafiają się również do Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Belgii i Niemiec. Teraz mamy chętnego z Taiwanu. Oczywiście, w naszym kraju też kilka stworzeń znalazło nowy dom.
Na zakupy zapraszamy tu: https://www.etsy.com/shop/KatyushkaDolls
Oczywiście jesteśmy na FB: https://www.facebook.com/katyushkadolls/
Rozmawiała: Adriana Urgacz-Kuźniak
















