Śląskie Trendy

DEXTRAL, podróż po ludzkiej duszy

Mam na imię Marcin. Mam 30 lat. Muszę Państwu przyznać, że mam nie lada problem z tym tekstem. Bo to nieco osobiste. Nieco prywatne. I wcale nie wiem, czy chcę się tym dzielić. Ani czy Wy chcecie żebym to zrobił… Z góry jednak wiadomo, że to zrobię… więc zaczynajmy!

„Dextral” to sztuka według scenariusza i w reżyserii Katarzyny Pawłowskiej, wyprodukowana przez Śląskie Laboratorium Pedagogiki Teatru. Przez swoich twórców, spektakl nazywany jest eksperymentem teatralnym i… określenie to wydaje się być całkowicie trafione. Nigdy nie miałem okazji niczego podobnego oglądać na teatralnych deskach. Ale sam ten fakt czyniłby sztukę „jedynie” nowatorską, czy oryginalną, a „Dextral” jest czymś ponad to. Dlatego, że na scenie widzimy więcej, niż tylko odegrany scenariusz. Aktorzy owszem grają. Rzecz w tym, że samych siebie.

Emocje, które przekazywane są publiczności są autentycznymi emocjami, przeżytymi, bądź przeżywanymi przez te właśnie cztery osoby, które znalazły w sobie odwagę by stanąć przed publicznością, by podzielić się z nami cząstką samych siebie. Dlaczego odwagę? Dlatego, że nie dzielą się z nami swoją radością i pozytywnym nastawieniem do świata. To byłoby łatwe.  Przeciwnie, czwórka aktorów pokazuje nam swoje problemy, obawy, lęki, przeplatając je mocno groteskowym, a czasem wręcz czarnym humorem. Można sobie tylko wyobrażać, jak trudne musi być granie „Dextrala”. Odbiór tej sztuki z pozycji widza nie jest jednak wcale łatwiejszy. Oglądając na scenie Agnieszkę, Ninę, Marka, czy Monikę, w każdym z nich widziałem kawałek siebie. Czasami większy, czasami malutki. Każde z nich opowiada o czymś zupełnie różnym, każde z nich odgrywa swoje emocje w inny sposób. Jednak cały czas miałem uczucie, że jestem trochę z nimi na scenie, że trochę razem z nimi się stresuję, gdy opowiadają o sobie. Że mówią o czymś osobistym nie tylko dla siebie, ale też dla mnie. Dawno nie przeżyłem tylu emocji w teatrze. Może dlatego, że faktycznie „Dextral” jest bardziej eksperymentem niż zwyczajnym przedstawieniem. Wiadomo nie od dziś, że dobry aktor zawsze daje cząstkę siebie na scenie, dzięki temu jego gra jest prawdziwa. W tym przypadku jednak, proporcje pomiędzy grą, a autentycznością zostały odwrócone. Aktorzy pokazali samych siebie, dodając do tego nieco teatru.

Można śmiało powiedzieć, że „Dextral” to w sumie cztery spektakle, niemalże monodramy, bardzo zgrabnie spięte przez reżyserkę w spójną całość. Nie ma sensu opisywać, o czym mówi każda z części przedstawienia. Zostawmy sobie pole do interpretacji, bo tutaj nie ma wyraźnie zarysowanej fabuły. To nie opowieść o konkretnych wydarzeniach, to podróż po ludzkiej duszy. Dość rzec, że wrażenie robi gra całej czwórki aktorów. Na uwagę zasługuje też fakt, że mieli oni ogromny udział w tworzeniu scenariusza, co jednak powinno być oczywiste przy tego typu przedsięwzięciu. Na upartego można się czepiać, że niektóre sceny są zbyt mało dynamiczne, albo że czasem nie do końca wiadomo, czy dany moment miał nas rozbawić, czy raczej należało go traktować poważnie… Ale czy w tym przypadku taka krytyka miałaby sens? Na scenie widzimy emocje autentyczne, jak nigdy wcześniej, a nie ma jedynie słusznego sposobu ich przeżywania, ani wyrażania. Brawa należą się także za muzykę. Idealnie podkreśla klimat całości.

Dla kogo jest „Dextral”? Cóż… te same elementy spektaklu dla jednych będą zabawne, innych nie rozśmieszą wcale. Dla jednych będą straszne, inni nie dopatrzą się w nich niczego niezwykłego. Ktoś może stwierdzić nawet, że to  o nim samym, kto inny zaś powie, że nie widzi tutaj niczego dla siebie. Nie można powiedzieć o tej sztuce że to dobra komedia, albo niezły dramat. Takie szufladkowanie byłoby tu nie na miejscu.  Dlatego pokuszę się w tej recenzji o eksperyment. Po prostu zachęcam do obejrzenia „Dextrala”. Wszystkich, którzy mają ochotę wybrać się na  bardzo osobistą wycieczkę po świecie nie do końca pozytywnych emocji i każdego, kto chciałby nie tylko obejrzeć spektakl, ale przeżyć go razem z aktorami.

Tekst: Marcin Wiśniewski

Fot: Tomek Machała

Pokrewne artykuły

Kontakt

Pisz do nas na: ul. Andersena 46/5, 44-100 Gliwice

Biuro: ul. Łużycka 24a

tel. 512 282 750