Śląskie Trendy

Zawsze lubiła przeglądać Vogue’a…

Nazywa się Maja Puente i, pomimo swojego młodego wieku, osiąga już pierwsze sukcesy w świecie mody. Ma wiele zainteresowań, ale na pierwszym miejscu stawia modę. Mówi o sobie „projektantka i modelka – w zależności od humoru”.

 Dlaczego akurat moda?

Odkąd pamiętam lubiłam przeglądać Vogue’a i rysować dziewczyny w jakichś własnych projektach. Ale w zasadzie na poważnie zaczęło się od bloga modowego Modeste i szkiców w zeszycie, czyli pod koniec 2014. Niecały rok później przyjaciel zaproponował, że urządzimy wystawę moich rysunków żurnalowych w gliwickiej Coffeinie. Po rozmowie z panią Dorotą, właścicielką, okazało się, że  przygotujemy także mój debiutancki pokaz mody. Najzabawniejsze jest to, że wtedy nie umiałam nawet obsługiwać maszyny do szycia. Ale udało się. W listopadzie kolekcja liczyła 6 projektów. A organizacja i sam pokaz utwierdziły mnie w przekonaniu, że to właściwa droga.

Jesteś młodą dziewczyną, bardzo aktywną na portalach społecznościowych, blogu, youtubie. Potrafisz pogodzić projektowanie z nauką? Skąd czerpiesz siły do działania?

To zależy od intensywności nauki. Najgorzej jest, kiedy nawarstwi się duża ilość sprawdzianów i kartkówek. Wtedy jest ciężko, a napisanie nowego posta wiąże się z odłożeniem zadań domowych na… noc. Co za tym idzie – śpię po 4 godziny. Z kolei siły do działania czerpię z każdego pomysłu. Może to brzmi infantylnie, ale naprawdę tak jest. Każdy projekt, inspiracja, przewraca kolejny klocek domino. A największego kopa dają duże eventy – modowe, albo blogowe. Po nich jeszcze bardziej niż zazwyczaj roznosi mnie pozytywna energia.

Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia nowych kolekcji?

Głównie z mojego najbliższego otoczenia. Lubię obserwować ludzi – to jakimi są, jak wyrażają siebie poprzez ubrania. Oprócz tego, często nowe pomysły wpadają mi do głowy podczas oglądania filmów czy zwiedzania galerii sztuki. Ostatnio inspirowałam się latami 60., wtedy wzięłam stare amerykańskie gazety, które babcia nadal trzymała na półce i zaczęłam przeglądać. Czytałam też o ówczesnych ikonach popkultury, oglądałam filmy, przeglądałam googlowską galerię… Pomysły zazwyczaj pojawiają się w najmniej odpowiednich momentach, najczęściej kiedy wejdę pod ciepłą kołdrę i zamknę oczy. (śmiech)

Czy masz swoich ulubionych projektantów, który w jakiś sposób inspirują Cię do działania?

Trudno wybrać taką jedną osobę. Ale zawsze z bijącym sercem nie mogę się doczekać premier nowych kolekcji polskiego duetu Paprocki & Brzozowski i byłego dyrektora kreatywnego Diora – Rafa Simonsa. Z kolei największą inspiracją jest dla mnie Chiara Ferragni – blogerka, która zaczęła projektować. Mam zamiar pójść podobną drogą i połączyć moje dwie największe pasje.

Czy wiążesz swoją przyszłość ze światem mody, a może traktujesz to jako chwilowe zajęcie ?

 Chciałabym pójść w kierunku projektowania ubioru. Póki co myślę o Krakowskiej Szkole Artystycznej. Ale się okaże, do maturki jeszcze niecałe dwa lata. (śmiech)

Jak na tak młodą osobę, osiągasz spore sukcesy. Czy rodzina i znajomi wspierają Cię?

Zdecydowanie. Największe wsparcie mam w rodzicach – pomagają mi urzeczywistnić mój (prawie) każdy pomysł. Ostatnio zakwalifikowałam się na ogólnopolską blogerską konferencję w Poznaniu. Tak się ucieszyli, że bez żadnego problemu – wsiedliśmy i pojechaliśmy. Przyjaciele z kolei odbierają telefony, w momencie kiedy mam ochotę rzucić to, co robię, usiąść w kącie i zacząć płakać. Wtedy mówią krótko i zwięźle – Maja, dasz radę. Może nic specjalnego, ale daje kopa.

O sobie piszesz „projektantka i modelka – w zależności od humoru” – do której z nich jest Ci bliżej?

Wydaję mi się, że do projektantki. Aczkolwiek obiektyw też bardzo lubię. Najbardziej odpowiada mi połączenie tych obu rzeczy. Ale wiem, że nie będzie to trwało wieki. Kiedy ostatnio osoby odpowiedzialne za zdjęcia i makijaż zaproponowały, żeby w lookbooku pojawiło się więcej modelek – zrobiło mi się nieswojo. Nie przypuszczałam, że tak szybko będę musiała zrezygnować z roli jedynej modelki na zdjęciach promujących kolekcję. Ale w efekcie przekonałam się i wyszło naprawdę super.

Jeżeli chodzi o Twoje stylizacje, wolisz zestawienia eleganckie czy te bardziej na luzie?

Na co dzień wybieram połączenie tych dwóch. W swoim ubiorze kieruję się minimalizmem i tak zwaną „luźną elegancją”. Najczęściej są to neutralne rurki, biała bawełniana koszulka (często z jakimś nadrukiem) i jakiś żakiet albo bomberka. Wolę zaszaleć z dodatkami. Wyróżniającymi się butami, albo torebką. Lubię się utożsamiać ze słowami Leonarda da Vinci: „prostota jest szczytem wyrafinowania”.

Wiemy już, że uwielbiasz: swój szkicownik, projektować oraz błysk migawki. Pozwólmy jednak naszym czytelnikom poznać Cię bliżej. Czy masz jakieś inne zainteresowania niż moda?

Lubię sztukę, a zwłaszcza impresjonizm. Mogę godzinami przeglądać albumy (śmiech). Oprócz tego lubię uczyć się języków i czytać o kulturze innych krajów. Ze względu na moje kubańskie korzenie, najczęściej czytam o krajach latynoskich. Ostatnio też zaczęłam tańczyć – trochę salsy, trochę zumby.

Zdobywanie popularności w Internecie ma swoje wady i zalety. Nie boisz się, że pewnego dnia, gdy będziesz już sławna zaleje Cię fala hejtu, który ostatnimi czasy coraz bardziej się rozprzestrzenia? Jesteś osobą podatną na obraźliwe komentarze płynące w swoją stronę czy nie jesteś na nie zbyt wrażliwa?

Oczywiście, że się boję. Na szczęście zostałam nauczona dużego dystansu do siebie, co na pewno pomoże mi przejść łagodniej przez falę hejtu. Po za tym, niestety hejt pojawia się w każdym momencie działalności. Już się spotkałam z przykrymi wiadomościami prywatnymi – przeczytałam i grzecznie odpisałam. Chwilę pobolało, ale doszłam do wniosku, że tak na dobrą sprawę hejterzy to zjawisko pozytywne. To znaczy, że ktoś czyta, ogląda, wie co robisz! (śmiech).

Rozmawiała: Sylwia Markowska

Tagi:    

Pokrewne artykuły

Kontakt

Pisz do nas na: ul. Andersena 46/5, 44-100 Gliwice

Biuro: ul. Łużycka 24a

tel. 512 282 750

redakcja@slaskietrendy.pl